sobota, 28 października 2017

~1~



" Dookoła z każdej strony, 
tańczyły nocne płomienie śmierci. "






Mrok otulił pola w pobliżu rzeki Styks. Wiatr ucichł gdzieś w oddali za małym zagajnikiem.... w dolinie zapadła senna nie mącona nawet szumem rzeki cisza...

Drobna blondynka biegła przez zagajnik zmierzając ku domowi, który znajdował się po drugiej stronie doliny. Nie przypuszczała że za chwile stanie się coś co może na zawsze odmieni jej na pozór spokojne życie...

Mijając rzekę próbowała nie przypominać sobie o miejscowych,  mrożących krew w żyłach legendach związanych z tym miejscem.
Mianowicie o szeptach udręczonych dusz, które do tej pory nie zaznały spokoju. Taplają się w piekielnych kotłach jęcząc i zawodząc przeraźliwie, a czasem nawet wciągają samotników pod tafle lodu bowiem w tym miejscu woda zawsze jest zamarznięta...
Jednak dziewczynie nic takiego się nie stało, mimo to w legendach zawsze jest ziarno prawdy.
W tym miejscu działo się zawsze wiele przeraźliwych rzeczy i dusze owszem szeptały tego dnia bardzo żarliwie, ale nie o niej.... dusze wiedziały...
Tylko one wiedziały...
 
       ***
Dziewczyna będąc już na środku polany usłyszała gwałtowny huk.... jakby gdzieś w pobliżu uderzył piorun, ale przecież nie było burzy.... więc brzmiało to jakby niebo łamało się na pół .... Czy niebo może pękać ?
Podniosła głowę, ale nic takiego się nie działo. Popukała się w czoło i swój strach i przesłyszenia zrzuciła na to miejsce. Nie domyślała się bo przecież nie mogła wiedzieć, że ten strach ma swoje źródło głęboko w niej, gdzie zaczęło coś się zmieniać i przygotowywać.
Ponownie spojrzała w niebo i aż pobladła, o ile można to byłoby dostrzec w wszechogarniającym mroku.
Niebo usiane było małymi żółtymi plamkami, które się poruszały.... błędne ogniki tańczyły w ciszy ponad jej głową. Znała to zjawisko z opowieści, ale nie sądziła że kiedykolwiek zobaczy je na własne oczy.

"  Podobno wywołuje je samozapłon związany z rozkładem szczątków organicznych. Tolkien nazwał te płomyki świecami umarłych. "


Jamie nie miała pojęcia w jakim świecie tak naprawdę żyje. Wampiry, duchy, wilkołaki....widziała je tylko w filmach... jak bardzo wszystko miało się teraz zmienić.
Nadal niczego nieświadoma obserwowała ogniki. Strach minął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jamie przestała się bać.
Czyżby dlatego że sama za chwilę miała stać się częścią tego horroru ?

Nagle zerwał się wiatr...drzewa zaczęły uginać się pod naporem.... Jamie ciaśniej otuliła się swetrem, wirujące liście uderzały ją w twarz a gałązki kaleczyły jej policzki, ale wciąż stała ciekawa tego co się wydarzy...


Wszystko ucichło, naraz powietrze zrobiło się ciężkie i śmierdziało siarką.
Z nieba zaczęły spadać wielkie krople rozżarzonej ...krwi. Część z nich spadała na pokrytą lodem rzekę i wyrzynała w lodzie dziury wielkości opon. O dziwo omijały zafascynowaną nimi dziewczynę.
Czyżby był to początek apokalipsy ?
Niebo płacze wielkimi krwistymi łzami. ..

Nagle wszystko ucichło, skończyło się tak gwałtownie jak się zaczęło...
Dziewczyna znów została sama, tak jej się przynajmniej wydawało.

W rzece coś się obudziło i obserwowało ją ....nie mącąc tafli wody.

Jamie zmusiła się do ponownego marszu, chłód zaczął jej coraz bardziej doskwierać. Ruszyła w kierunku domu uprzednio podnosząc coś o co prawie się potknęła.  Był to zimny, metalowy medalion. Okrąg a w środku ognisty ptak ... uznała to za bardzo ładną błyskotkę... i zabrała ze sobą. Poszła nie oglądając się za siebie.



                                                   ***


W momencie zetknięcia się skóry dziewczyny z medalionem stało się coś dziwnego..... Ziemia w zaświatach się poruszyła, a z rzeki dusz na polanę wynurzyła się czarna bezkształtna istota o oczach czerwonych.... jakby płoną w nich ogień piekielny i ruszyła tropem zapachu skóry dziewczyny....


sobota, 4 czerwca 2016

~ Prolog ~

Miliony lat przed naszą erą.
Można by rzec kiedy na świecie nie było żadnych istot, ale to byłoby nieodpowiednie, bo były....

Już wtedy istniało dobro i zło.
Istniały biel i czerń.
Istniały Anioły... i demony.

Na płaszczyźnie równoległej do ziemskiej, ale w innej czasoprzestrzeni.... w Zaświatach istniało życie ...i po raz pierwszy doszło do wielkiej zdrady. Anioły wybierają sobie jedną partnerkę  na całe życie. Niestety jeden z nich, potężny siędzący po prawicy podsycany złem zdradził swoją ukochaną, swój ród i niebo. Został strącony z potężnego tronu na którym zasiadywał ze swoją Anielicą.
Wygnany męczony przez ból, cierpienie i chęć zemsty na zło które zniszczyło mu życie .... założył własne królestwo...Królestwo piekieł i przyjął nowe imię ....Samael.....

**** 100 lat później ****

Zaświaty.

Polana usiana kolorowymi kwiatami oznaczającymi dobro, równowagę i honor splamiła się krwią. Kolejny uskrzydlony wojownik niebios dopuścił się zdrady....na rzecz kobiety ... Lilith...wysłanniczki samego szatana. Został wypędzony i obrzucony hańbą. Bramy nieba się za nim zatrzasnęły i co najgorsze dla kogoś jego pokroju.....jego piękne białe skrzydła.....przybrały kolor piekielnej smoły. Obraz nędzy i rozpaczy z nutą grozy i odrazy. 
Nie było już powrotu na zastępy niebios. 


Upadł na kolana, które o dziwo posiadał ( razem z białymi skrzydłami i szatą stracił również bezcielesność) w przypływie palącego bólu....


Coś go uwierało w szyję...próbowało zabić... udusić...a może ...związać...zakuć...
Bolało tylko przez chwilę, po czym ból zniknął ustępując miejsca poczuciu ograniczenia. Coś go uwięziło...coś małego i metalowego....


Pieczęć, która teraz leciała z zawrotną prędkością ku przyszłemu ludzkiemu siedlisku ...ku Ziemi....


On, Feniks, Anioł poezji, sztuki i muzyki za zdradę na zawsze został potępiony i uzależniony od pieczęci i życia w zaświecie z którego nie można już dostać się na drugą stronę bram niebieskich... już nigdy nie wróci do matki i do sióstr. 
Został zmuszony do życia w piekle, ze swoim ojcem i do bycia więźniem pieczęci... ale do czasu.... do czasu, który miał nadejść....